poniedziałek, 18 listopada 2013

Debiut w ScrapCafe i odrobina Barcelony

Oto moja nowa praca, kórą planowałam już od jakiegoś czasu, bo to nic innego jak coś tylko dla mnie:)
Zapraszam:


Po więcej zdjęć zapraszam na TUTAJ.

Ah, pochwlę się jeszcze wspaniałymi wakacjami, którymi jeszcze się żywię we wspomnieniach 
i nie daję się naszej już mroźnej pogodzie!! 
Tibidabo, sunset, Yoga pose, Yoga, Salamba Sirsasana, Stanie na głowie z podparciem, Ewa Jarlińska, Evik, evikowe-ch-file, Barcelona
Tutaj moja ulubiona pozycja jogi: Sirsasana (stanie na głowie z podparciem),
na szczycie Tibidabo o zachodzie słońca.

Bo to co mnie zachwyca....

 A tak zaczynał się i  kończył każdy nasz dzień: 



Był i Gaudi i jego ogrody w Parku Guel





A to jeśli to jest hotel to będzie nasz następny, w ktorym wylądujemy.

Sztuka na murach:P 

 Ah Jardin Botaniqe. To są TE miejsca, które Evik musi zwiedzić. Dotykam, focę i kradne nasiona. Już wychodowałam przywiezione nasionko karagany z irlandii (mieszka pod blokiem moich rodziców juz 5 rok)
 i udało mi się wychodować Callistemona (kuflik).
Zdechło mu się, bo u nas nie zimuje i na klatce schodowej zasuszyłam go moją złą pamięcią o nim.
O jego podlaniu mam na myśli.



Jeśłi zauważycie, że to mój palec, to odkryjecie najmniejsze liście złożone na świecie. 
No, mniejszych nie widziałam.








Nieudana restauracja. Niby specjały, ale smaku nie miało zabałdzo.






Barceloński market zachwycał kolorami i różnoronością. Naszym szczytem było kupienie za 25euro kilka rodzajów cukierków ze stoiska gdzie było tego całe mnóstfooo. Ajajajja, słodkie i wcale nie takie zachwycajacće te pralineczki:) Może ze dwie na 10!


 Przepyszny owoc, znam go już z podrózy do egiptu. Zachwyca słodkością i delikatnością miąższu!







 A to typowe Barcelońskie śniadanko:



 Ser w kostkach niezjadliwy, ale mądrość ma pozwoliła mi urozmaicić podane bez żadnej sosiny warzywa, skropiłam octem, polałam oliwą i było rewelacyjnie:) A pani z baru zobaczywszy moje serowe pieszczoty spojrzała z zaskoczeniem i rzekła coś na kształt  "brilliant" czy "intelligent".
Chyba jak dotąd nikt tam na to nie wpadł  :-P Miłe.


 Troszke architektury miasta:



 Był i Łuk Triumfalny z idealnie wkomponowanym moim Ktosiem.


 i MY,  'se sobie'


 Dziecko jest! Żyje, testuje, próbuje i się nie wstydzi!


 Uliczne robale. Ten w okolicy przystanku. Chyba jego funckją nie jest straszenie:) 
Po minie wnieść można, iż jest przyjaźnie nasawiony do otoczenia.


 Było też wzniośle. Kościółek na szczycie Tibidabo taki sobie:) Zdecydowanie nie moje klimaty. Nie nasze. Ale zachód słońca to jest TO na co zawsze oczekujemy! Jak dobrze mieć to COŚ co nas porusza.






I na zakończenie uczta w niezmiennie takim samym Hard Rocsku. To rytual mojego Ktosia. Nie ma, że odpuścimy:) Juz też się wkęciłąm. Tym razem poszło bezguście czyli hamburgery. Srednio to to zjadliwe jest uważam i odtąd będę unikać tego typu pożywienia. Stawiam już bardziej na zwykłe frytki z prawdziwego zmieniaka! Ale pan co podawał lody doniósł podwójną porcję czekolady, aż lody na stół wypływały tak nie żałował. A na koniec jak go pochwalilam i wylizywalam kubeczek to doniósł kolejny kubeczek roztopionego w maśle kakao, no pyszne, ale ile można. Za to pan kelner swoja uprzejmością pobił wszystkich, których dotychczas spotkałam. 

 Ja oczywiście nie żałuję i zbieram inspirację do mojego M. 
A wszystko co mnie w jakikolwiek sposób ujmuje znajduje się pod obstrzałam lustrzanki!

 Podświetlane kafle zrobiły ogromne wrażenie.

 To samo segregalnia śmieci czy coto tam było [stacja metra Glories]. Jej architektura nie pozwoliła mi przejść obojętnie, mimo ze za plecami kusił swym światłen Barceloński 'ogórek'.


Kusił, kusił i udusił ;-P
Musiałam go zmacacz każdej strony.
Torre Agbar,  Czy jest ładniejszy od Londyńskiego? o TAK!!! JEST!!!



 A potem plac, który kończył naszą kilkudniową przygodę z hiszpańskim mieściem. 
Tak, chwila zadumy, wzruszenia, ekscytacji. Na medytację zdobyć się nie mogłam gdyż zbyt mocno udeżyło mnie to co sie działo z tym światłem. Stałam, siadalam, skakałam zachwycona. Ludzie obok pozowali do zdjęć, dzieci mimo 22 godziny tańczyły i skakały goniąc dany kolor. Niesamowite.Nie mogłam znalesść jednego miejsca do obserweacji, nie moglam się nasycić wirujacymi falami tęczy! Taki plac powinien być w każdym mieście. KOLOR! ŚWIATŁO! PRZESYTZREŃ. Jako architekt krajobrazu powiem coś okrutnego: nawet zieleni nie brakowało! hahaha




 KONIEC




Dzięki za odwiedziny
 i życze udanego dnia.




niedziela, 17 listopada 2013

Dyniowe ATC


Dyńka wydrukowasna na papierze foto, dzięki czemu niesamowicie się błyszczy.




Zgłaszam na wzywanie w Altair- Art - Dynia

Zrobiłam dwie, bo jedna pofrunie do Lakuny:)

sobota, 9 listopada 2013

ATC

Na listopadowe wyzwanie Scrapujących Polek- szybciutkie i fajniusie ATC shadowbox. Trzeba było użyć 3 warstw, kostek dystansowych i motywu zwierzęcego. U mnie motylki.
ATC shadowbox, buterfly

ATC shadowbox, buterfly

ATC shadowbox, buterfly

ATC shadowbox, buterfly


czwartek, 7 listopada 2013

Chwalipięta [DT w Scrap Cafe] i wyzwanie listopadowe

Z lekkim opoźnieniem spowodowanym wakacjami 
chciałąbym się z Wami podzielić fantastyczną nowiną. 
W listpadzie zaczynam swoją działalność jako projektantka w Scrap Cafe
Jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. Mam nadzieję, że będę miałą możliwość spróbować rzeczy, na które wcześniej albo nie było czasu albo nie było odwagi. 
Przygodę ze Scrap Cafe zaczynam od wyzwania listopadowego

Moja interpteracja jest prosta do wykonania i recyclingowa:) 
Chalpnięcie białą akrylówką dodaje zimowego klimatu.


Wyzwanie trwa do 17 listopada. 
[Do wygrania bon na 50zł do zrealizowania w sklepie]
Zapraszam do zmierzenia się z nim!

sobota, 19 października 2013

Mix Mediowy ślub

Bazą kartki jest tektura falista. Cudowny materiał na kartki!!!
Decorative Labels Eight, mix media, Ewa Jarlińska, Evik, kartka ślubna, ręcznie robiona kartka ślubna, wedding card


Spellbinders - Decorative Labels Eight, Kartka śłubna w pudełku, mix media, Adirondack Colour Wash Stream



Adirondack Colour Wash Stream



Decorative Labels Eight


mix media, metalowy narożnik, gaza

Adirondack Colour Wash Stream

Zgłaszam na wyzwanie scrap.com " Kropelki"
Użyłam ćwieka, który wygląda jak wielka kropla wody, kwiatków papierowych, różyczki. W pracy jest też wykrojnik Spellbinders, różne koronki, śróbki i co mi tam w ręce wpadło, gesso, farba akrylowa biała, mgiełka Black Cherry, oraz Adirondack Color Wash - Stream, glossy accents